wtorek, 6 stycznia 2015

Kometa C/2014 Q2 Lovejoy

 Kometa C/2014 Q2 Lovejoy odkryta przez australijskiego astronoma Terrego Lovejoya. 

Dostrzegł ją w połowie sierpnia tego roku, za pomocą swojego amatorskiego teleskopu Celetron C8.
W tej chwili kometa znajduje się w gwiazdozbiorze Erydana.

Tak wyglądała na mapce wygenerowanej przez program Starry Night

04 stycznia osiągnęła jasność ok. 5mag, wiec można było dostrzec ją za pomocą lornetki. Pomimo Księżyca prawie w pełni, dziś, właśnie 04 stycznia, dokonałem pierwszej mojej obserwacji tego obiektu. 
Na początku uchwyciłem ją w lornetce.
Zaliczyłem już kilka komet, wiedziałem czego szukam, jak taki obiekt prezentuje się w moim Kronosie 20x60, więc dość łatwo (w kilka sekund) dała się zlokalizować.

Potem, wyszukałem ją za pomocą teleskopu, i tu już nie było tak prosto. Zajęło mi kilka, kilkanaście minut zanim ujrzałem ją w okularze. W końcu, jednak się udało i mogłem zacząć obserwacje i wykonywanie serii zdjęć.

Księżyc tuż przed pełnią, noc jasna jak dzień, więc zdjęcia wyszły blade. Oto dwie pojedyncze klatki z wieczornej sesji, bez obróbki. 

                
                                                    Canon 350D obiektyw Tamron 75mm

300mm

I te same pojedyncze klatki, po wstępnej obróbce w PS.
75mm

300mm

A tu już stack 72 klatek, 24s, ISO 800, Canon 350D w ognisku teleskopu Tał 100RS.

1000mm

Widoczne jasne jądro komety i bardzo obszerna, zielonkawa, cyjanowodorowa gazowa otoczka, (koma).
Być może gdyby Księżyc tak mocno nie świecił udałoby się  zarejestrować delikatny warkocz jonowy.
Kometa nie wytworzyła typowego warkocza pyłowego, więc przypomina trochę gromadę kulistą:)
Kometa  C/2014 Q2 Lovejoy zaliczona, choć myślę, że jeszcze złapie jakiś pogodny wieczór i uda mi się ją jeszcze obserwować.

Na koniec filmik ukazujący ruch komety C/2014 Q2 Lovejoy na tle gwiazd jaki zmontowałem ze zdjęć wykonanych tej nocy

 
C/2014 Q2 to już druga kometa tego samego odkrywcy którą mi się udało obserwować i sfotografować.

Wcześniej,27-12-2013, obserwowałem C/2013 R1 Lovejoy

Aktualna kometa to kometa jednopojawieniowa, więc gdy od nas odleci, więcej jej już nie zobaczymy, warto więc skierować lornetkę w jej kierunku i pożegnać gościa z odległego kosmosu:)


                               Mariusz Rudziński



czwartek, 4 grudnia 2014

Dlaczego nie ma gwiazd?


Jakiś czas temu a dokładnie 18 listopada zamieściłem na Facebooku post, o chińskiej sondzie kosmicznej Chang'e 5-T1, która okrążyła Księżyc w ramach swojej misji.

Zamieściłem wtedy zdjęcie Księżyca i Ziemi, które wykonała sonda.


Wtedy kolega Szymon poddał pod wątpliwość autentyczność zdjęcia…
Hmm… tak, nie znając podstaw astrofotografii zadał logiczne skądinąd pytanie: „Czy aby realne to zdjęcie ?? Zbyt jest za bardzo aż... Gdzie ach gwiazdy ?? Gdzie???” 

Ano właśnie gdzie gwiazdy?...
Gdyby były na tym zdjęciu, to ja chętnie podważyłbym jego autentyczność...:)
Pokrótce wytłumaczyłem to tak „Gwiazdy nie mogły się zarejestrować gdyż był zastosowany zbyt krótki czas naświetlania zdjęcia. Gdyby zastosować czas na tyle długi, aby na zdjęciu pojawiły się gwiazdy, Księżyc i Ziemia byłyby białymi plamami. A to one są tematem zdjęcia a nie, gwiazdy....”

Aby zobrazować moje wytłumaczenie wykorzystałem dzisiejszą w miarę dobrą pogodę i wykonałem kilka zdjęć Księżyca i gwiazd.
Oto efekt...
Tu na pierwszym zdjęciu mamy Księżyc  ale żadnych gwiazd… Czas naświetlania dobrałem tak, aby na zdjęciu zarejestrowały się struktury powierzchni Księżyca, morza , kratery itp. Czas 1/1000 sek, ISO 800



kolejne zdjęcie wykonane przy czasie ekspozycji 1/100 s, ISO 800

Jak widzimy Księżyc już jest prześwietlony, ale nadal nie widać żadnych gwiazd...
Następne zdjęcie to już czas 1/3 s ISO 800

 Jak widać pojawiły nam się dwie gwiazdki, jedna na dole druga na górze Księżyca. 

Aby jeszcze lepiej zobrazować efekt, zastosowałem nieco mniejszą ogniskową (mniejsze powiększenie) i mamy kolejno 3 zdjęcia. ten sam kadr ale różne czasy naświetlania


1/200s, Księżyc widoczny z kraterami i morzami, niema żadnych gwiazd... Tak, jak na zdjęciu Chińczyków...

 Drugie zdjęcie, czas  1 sek
ISO 800. Księżyc już mocno prześwietlony, pojawiły się też artefakty, czyli odbicia światła w obiektywie aparatu,ale w pewnym oddaleniu od Księżyca, widzimy już kilka gwiazdek. 
Jak widać 1 sek to już za dużo na Księżyc, ale jeszcze za mało aby zarejestrowało się więcej gwiazd...( warto kliknąć na zdjęcie aby je powiększyć)


I zdjęcie trzecie, czas 6 sek. Księżyc mocno prześwietlony, wokół niego widać nieco więcej gwiazd.

 Jak widać nie tak łatwo zrobić zdjęcie na którym jednocześnie będzie widoczny Księżyc i gwiazdy...

To samo dotyczy zdjęć z powierzchni Księżyca jakie wykonali amerykanie lądując na nim w 1969 roku. Wiele osób podważało fakt lądowania, za dowód pokazując zdjęcia Na których owszem widać astronautów i księżycowe góry ale nie widać gwiazd na niebie... Jak to!? A więc zdjęcia zrobione zostały pewnie w studio w Hollywood ... taaa spróbuj zrobić zdjęcie gwiazd za dnia... Astronauci wylądowali na nasłonecznionej części Księżyca, był po prostu dzień...


Zrobiłem tez kilka zdjęć, samych gwiazd po drugiej stronie nieba niż Księżyc, tak aby nie zaświetlał mi kadru.
Okolice Lutni i gwiazda Vega.
Czas naświetlania 5 sek

Czas naświetlania 30 sek

Czas naświetlania 60 sek...
Pomimo że Księżyc znajduje się po drugiej stronie nieba, zaświetla niebo tak ze praktycznie nie da się robić długo czasowych zdjęć. Wszystkie zdjęcia wykonywane były ze statywu, dlatego przy zastosowaniu dłuższych czasów zarejestrowały się jako kreski. Do wykonywania zdjęć powyżej 20 sek należy aparat zamontować na montażu paralaktycznym z prowadzeniem przynajmniej w osi RA.
Mam nadzieje ze w miarę prosty sposób wytłumaczyłem , dlaczego na zdjęciu wykonanym przez chińską sondę  Chang'e 5-T1,nie widać gwiazd....


                                              Mariusz Rudziński 








 

sobota, 15 listopada 2014

"Niebo" książka Przemysława Rudzia


Książka Przemysława Rudzia  "Niebo".

Kieszonkowy przewodnik po wszechświecie…

     


Miałem przyjemność poznać pana Przemysława na zlocie
astronomicznym w Zatomiu podczas obserwacji komety C/2011 L4 (PANSTARRS), która królowała nad zatomskim niebem w marcu 2013 roku. Udało mi się nawet zdobyć autograf autora z dedykacją.

Książka zaczyna się od zajrzenia w historię początków astronomii.

Autor opisuje postępy w tej nauce od czasów starożytnych w Babilonii, Egipcie, czy Chinach, do czasów obecnych.

Następnie zahacza o mitologię w astronomii.
W ciekawy sposób opisuje starożytne mity związane z poszczególnymi gwiazdozbiorami.
Dowiemy się między innymi kim był Orion i dlaczego walczył ze Skorpionem.

Przybliża nam podstawy, mechaniki nieba, astrofizyki, czy kosmologii.

Mamy ciekawy dział o najznamienitszych astronomach w historii, począwszy od Arystotelesa, poprzez Galileusza czy Stephena Hawkinga kończąc na najsłynniejszym chyba polskim astronomie naszych czasów jakim niewątpliwie jest prof. Aleksander Wolszczan, odkrywca pierwszego poza słonecznego układu planetarnego wokół pulsara PSR 1257.

Kolejnym działem jest dział ”Instrumentarium astronoma”. I tutaj zaczyna się astronomia praktyczna… Naprawdę masa przydatnych informacji na temat przyrządów optycznych od lornetki poprzez lunety, różne rodzaje  teleskopów amatorskich, do potężnych teleskopów na orbicie i radioteleskopów o średnicach sięgających 300m  .
Objaśnienia Podstaw optyki, i astrofotografii…

Rozdział III to już informacje na temat amatorskich obserwacji obiektów Układu Słonecznego, planet, planetoid, Słońca, Księżyca, komet, i rojów meteorów.

Następnie przechodzimy do metod obserwacji głębokiego kosmosu, gromad gwiazd, mgławic czy galaktyk. Sporo poglądowych mapek nieba, dzięki którym możemy odnaleźć na niebie wiele ciekawych obiektów.

Na koniec ciekawostki z dziedziny astronomii. Próba wyjaśnienia czy wszechświat miał swój początek i czy będzie miał koniec, kilka słów o podboju kosmosu i podróżach międzygwiezdnych, o powstaniu życia na Ziemi i poszukiwaniu go we wszechświecie…

Doskonała lektura dla zafascynowanych rozgwieżdżonym niebem, początkujących miłośników astronomii, i tych którzy swoją przygodę z astronomia dopiero chcą zacząć.

Książka napisana przystępnym, prostym językiem. Jeśli ktoś jednak nie zrozumie jakiegoś fachowego określenia, na końcu książki, autor umieścił bardzo przydatny słowniczek objaśniający trudniejsze terminy i zagadnienia. 


Pozycja ta zajmuje honorowe miejsce na mojej półce z książkami, często do niej wracam…

Gorąco polecam ten przewodnik, np. jako prezent na gwiazdkę.

Na pewno pozwoli zaszczepić fascynację niebem komuś kto wciągnie się w jej lekturę.


                                              Mariusz Rudziński

środa, 12 listopada 2014

12-11-2014 Dzień lądowania na komecie


Udało się! Po 10 latach podróży sonda Rosetta dotarła do komety 
67P/Czuriumow-Gierasimienko i dziś udało się wypuścić w jej kierunku lądownik i zacumować na powierzchni komety...

 Jak to wyglądało po kolei...

Od godzin porannych na kanale TVN Biznes i Świat trwał program specjalny i mogliśmy obserwować postępy misji...


Ok godz 10tej naszego czasu, lądownik Philae odłączył się od macierzystej sondy Rosetta i przez 7 godzin opadał w kierunku komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko.
 W centrum dowodzenia w Darmstadt w Niemczech, wybuchła wielka radośc!
Lądownik Philae zbliżał się do komety w tempie ok 1m/min i ok godz 16:30 powinien był dotrzeć do celu.
Wtedy mieliśmy dowiedzieć się czy uda mu się wylądować, "wczepić" w grunt komety i odkryć między innymi to, czy na komecie znajdują się ślady aminokwasów, odpowiedzialne za powstanie życia na Ziemi. Jeśli się to potwierdzi, będzie to oznaczało, że najprawdopodobniej życie na Ziemię przyniosła właśnie kometa... Byłoby to potwierdzeniem wcześniejszych przypuszczeń naukowców i astronomów... Jestem podekscytowany...


Ok godz. 12stej wiadomo już było, że prawdopodobnie nie działa jednak jeden z systemów,  wspomagających utrzymanie lądownika przy komecie ale sprawne są dwa pozostałe więc miałem nadzieję ze lądowanie przebiegnie poprawnie i Philae prześle na Ziemię cenne informacje.
Zaraz po odczepieniu od Rosetty,lądownik przesłał pierwsze zdjęcie.





Jakość zdjęcia nie jest idealna. Widzimy obraz w stanie, w jakim dotarł do centrum kontroli lotu, jeszcze przed cyfrową obróbką. Na zdjęciu widać Słońce, widać też sondę Rosetta z rozłożonymi panelami słonecznymi. Jak podkreśla ESA zdjęcie jest ostre, ale poruszone, widać na nim skutki rotacji lądownika.

Na drugim zdjęciu, sam lądownik Philae, oddalający się od Rosetty w kierunku komety...


Niesamowite zdjęcia z kosmosu... 510 mln km od Ziemi...

Wkrótce mieliśmy dowiedzieć się czy Philaeowi uda się zacumować...

Godz 17;03
Jest! Jest! Jest!:):):) Udało się!!! Lądownik wylądował! Po 10 latach podróży Philae zacumował do komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko.
Znów radość w Darmstadt :):):)

Niech nikt nie śmie powiedzieć, że europejscy czy amerykańscy naukowcy niczego nie potrafią! Wystrzelić sondę przed 10ciu laty aby po 6,5 miliardach kilometrów podróży, trafiła w obiekt wielkości 4km poruszający się z prędkością wielokrotnie przekraczająca prędkość pocisku wystrzelonego z karabinu, wylądować i nie odbić się od niego, to nie jest takie proste zadanie… To w ogóle jest niewiarygodne… Wielki ,wielki szacun Panowie…

Godz 19:10
Są pierwsze zdjęcia z powierzchni komety przesłane przez lądownik
Spływają także pierwsze dane z urządzeń znajdujących się na pokładzie lądownika. Między innymi z naszego polskiego urządzenia penetrującego MUPUS które zbada temperaturę komety. 
Wieczorem naukowcy podejrzewali jednak, ze Philae niezbyt stabilnie stoi na powierzchni komety.W kuluarach żartowali nawet sobie że na komecie mamy ślizgacz, a nie lądownik;)  Mam nadzieję, że Philae utrzyma się  na komecie i prześle wiele ciekawych danych...

12-11-2014
Wylądowaliśmy na komecie!
Wielki sukces esa... wielki sukces ludzkości!!!

                                   Mariusz Rudziński