poniedziałek, 1 września 2014

Kometa C/2014 E2 (Jacques).

Kometa C/2014 E2 (Jacques).

 Odkryta 13 marca 2014 przez Cristovao Jacques, Eduardo Pimentel i João Ribeiro de Barros. Można obserwować ją z Polski po zachodzie Słońca. niestety potrzebna jest choćby lornetka. W chwili, gdy ją obserwowałem, kometa przemierzała gwiazdozbiór Kasjopei. Trzy klatki z kilkunastu zdjęć jakie wykonałem w nocy z 24 na 25 sierpnia. Na zdjęciach załapały się też przelatujące satelity.

Za zielony kolor komety odpowiada wydzielający się z jej jądra cyjanowodór.




poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Noc spadających gwiazd, czyli Perseidy 2014.



Perseidy to najbardziej obfity rój meteorów naszego nieba. Maksimum tego zjawiska przypada na noc z 12 na 13 sierpnia.
Choć w tym roku rój miał być nieco mniej obfity niż zazwyczaj, a do tego jeszcze przeszkadzał Księżyc, i tak warto było stanąć na kilka chwil po zachodzie Słońca i spojrzeć w rozgwieżdżone niebo, może któraś spadająca gwiazdka, spełni marzenie?;). 

Noc była niezbyt ciepła, ale bluza, polar, koc i dało się posiedzieć
Niestety, tak jak przewidywano rój w tym roku nie obfitował w jakąś nadzwyczajną ilość meteorowych śladów. Księżyc, który nie dość że był dwa dni po pełni, to na dodatek po super pełni,świecił niemiłosiernie jasno. 


Pomimo to, w ciągu 3 godzin zliczyłem kilkanaście przelatujących perseidów. Część z nich była naprawdę imponująca. 
Aparat ustawiłem na Wielka niedźwiedzicę
i chociaż, wykonałem ponad 700 zdjęć, tylko na jednym zarejestrował się ślad meteoru.
 
Na zdjęciu perseid, który przeciął Wielką niedźwiedzicę:)

Jak widać na zdjęciu,choć to pełna noc, niebo błękitne. Jasno jak w dzień.

Trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia żeby złapać w obiektyw takiego łobuza.
Dlaczego śmigają wszędzie, tylko nie tam gdzie mam ustawiony aparat?

Za to samoloty wpadały w kadr co chwilę.





Jak widać na filmie który zmontowałem ze zdjęć które wykonałem podczas tej nocy, w tym roku, warunki nie sprzyjały obserwacjom perseidów. Perseidy 2014


W przyszłym roku będzie dużo lepiej, Księżyc będzie w nowiu, a pogoda doskonała... mam nadzieję;)


                                                   Mariusz Rudziński




sobota, 5 lipca 2014

Obłoki srebrzyste 2014


Od początku czerwca do końca lipca, trwa sezon na obłoki srebrzyste,  z angielskiego NLCS (noctilucent clouds).

Polowałem na nie przez cały czerwiec i... nic, aż tu nagle 3 lipca, ok. godz 23:26 wyjrzałem przez okno i na północy zobaczyłem przepięknie iskrzące się na ciemnym już niebie srebrzyste obłoki.

Z okna łazienki, widok przesłaniał mi budynek, postanowiłem wiec wejść na dach garażu i wykonać serię zdjęć. Z nich powstał króciutki film ukazujący jak obłoki zmieniały się w przeciągu ok. 20 minut.

Nisko nad północnym horyzontem chmurki wpadały w odcień pomarańczowy, nieco wyżej  odcienie zieleni, na samej górze błękit, biel i srebro… Naprawdę przepiękny widok.


Z upływem czasu, z minuty na minutę obłoki przesuwały się i ich kształt ewoluował w oczach. 

Trochę informacji o NLCS jakie można przeczytać na stronach poświęconych tego typu zjawiskom… 
„Wcześniej sądzono, że chmury Noctilucent, tworzące się w mezosferze na wysokości 65-85 km nad poziomem morza, powstają wskutek nagromadzenia się w wyższych warstwach atmosfery pyłków i sadzy, które odbijają promienie słoneczne i są w ten sposób podświetlane.

Najczęściej powstają one kilka lub kilkanaście minut po zachodzie lub przed wschodem Słońca, kiedy nasza dzienna gwiazda znajduje się w marginalnym punkcie poniżej horyzontu. Teoria ta częściowo okazała się prawdziwa. Dlaczego tylko częściowo? Bo za powstawanie dziwnych obłoków rzeczywiście odpowiada pył, ale nie pochodzenia wulkanicznego, a meteorytowego.

 W kosmosie obecnych jest bilion rozkruszonych ciał niebieskich (meteorytów), które wchodząc w atmosferę planet, w tym Ziemi, po prostu się spalają. Pozostawiają po sobie pyły, które gromadzą się na wysokości mezosfery, czyli w warstwie, gdzie takie obiekty najczęściej zanikają. Za pomocą specjalnych urządzeń geofizycy zbadali skład chemiczny chmur i doszli do wniosku, że 3 proc. nich stanowi pył pochodzenia kosmicznego (meteorytowego).
Obłoki srebrzyste obserwowane coraz częściej
 Po raz pierwszy obłoki srebrzyste zostały zaobserwowane pod koniec XIX wieku, zaraz po najgłośniejszym w dziejach ludzkości wybuchu indonezyjskiego wulkanu Krakatau. Pojawienie się chmur początkowo wiązano właśnie z tym wulkanem, lecz obłoki z czasem pojawiały się coraz częściej. Teraz mogą je obserwować już nie tylko mieszkańcy obszarów okołobiegunowych, jak w pierwszej połowie XX wieku, lecz także ludzie przebywający na umiarkowanych szerokościach geograficznych, w tym Polacy.”
Jak więc się dowiadujemy te świecące cudeńka to po części przybysze z dalekiego kosmosu…

Zachęcam do obserwacji świecących obłoczków.  Nie potrzeba do tego, żadnych instrumentów, wystarczą nasze oczy i trochę szczęścia. Obserwacje najlepiej zacząć ok. godziny po zachodzie Słońca lub godzinę przed wschodem, kierując wzrok na północna część nieba.

Na zachętę wrzucam kilka moich zdjęć z lat ubiegłych





Życzę miłych wrażeń 
                                                                                                                      Mariusz Rudziński


czwartek, 15 maja 2014

Deszcz meteorów w maju?


Jeszcze wczoraj pisałem o niewielkiej ilości ciekawych zdarzeń na „astronomicznym niebie” aż tu nagle kolega przypomniał mi o wydarzeniu które ma zdarzyć się już za tydzień. Chodzi o możliwy, niezwykły, deszcz meteorów.
Jak podaje serwis „Tylko astronomia.pl”, eksperci przewidują, że intensywność deszczu meteorów będzie znaczna i może osiągać nawet 400 meteorów na godzinę. Dla porównania, w ubiegłym roku największą intensywność osiągnęły Perseidy i notowano od 100 do 120 meteorów na godzinę. Szczyt roju według obliczeń powinien wystąpić o 06:29 UTC w dniu 24 maja.

Skąd ten deszcz?

 Otóż, stać się to może za sprawą przybysza z kosmosu a mianowicie  komety 209P/LINEAR, która w maju minie Ziemię w bliskiej odległości i według astronomów może spowodować powstanie jednego z najbardziej spektakularnych deszczy meteorów.



Wg PAP
Kometa 209P/LINEAR została odkryta dziesięć lat temu, przez automatyczny przegląd nieba, którego zadaniem było poszukiwanie małych ciał Układu Słonecznego.
Po obliczeniu orbity okazało się, że nowa kometa jest obiektem okresowym, który powraca do Słońca co 5.04 roku. Co więcej, orbita komety przechodzi bardzo blisko orbity Ziemi.

Najbliższe przejście przez peryhelium 209P/LINEAR  miało miejsce 6 maja 2014 roku. Dokładnie 18 dni później, dnia 24 maja, w świeży materiał wyrzucony przez kometę wpadnie Ziemia. Kometa zbliży się do Ziemi na odległość 0,05 jednostek astronomicznych. To tylko 7,4 miliona kilometrów.

Tutaj mamy symulację jak układają się orbity Ziemi i komety.


Na skalę kosmiczną to te  7,4 miliona kilometrów  to jest faktycznie muśniecie.


Jak podaje Polska Agencja Prasowa
Trzy niezależne grupy naukowców wskazują na to, że nasza planeta przejdzie praktycznie przez wszystkie strugi pyłu wyrzucone przez kometę w latach 1803-1924. To może stworzyć warunki, w których dojrzymy może nawet 1000 "spadających gwiazd" na godzinę. 

400 czy 1000 meteorów na godzinę... które prognozy będą bliższe prawdy, okaże się w nocy z 23 na 24 maja.
Niestety w Polsce moment maksymalnej aktywności ma wypaść w godzinach 9-10 naszego czasu, a więc w trakcie dnia.
Czas ten jest korzystny dla obserwatorów w Ameryce Północnej. My możemy próbować obserwować to zjawisko w nocy i nad ranem w sobotę 24 maja. Na szczęście w obserwacjach nie będzie przeszkadzał Księżyc, który w tym czasie znajduje się kilka dni przed nowiem.
Radiant roju, czyli miejsce na sferze niebieskiej, z którego zdają się wybiegać jego meteory, znajduje się w gwiazdozbiorze Żyrafy. (PAP)

Mam nadzieje, że kilka osób zachęciłem do spojrzenia w niebo z piątku na sobotę 23-24 maja.

                                                                                                                                                   Mariusz Rudziński