środa, 2 stycznia 2013

Słońce w peryhelium 02-01-2013


Dziś udało mi się dokonać pierwszej obserwacji w nowym, 2013 roku. Okazją do tego jest fakt że to właśnie 02 -01-2013, nasza Ziemia znalazła się w punkcie swej orbity położonym najbliżej Słońca,   czyli w peryhelium. Odległość naszej planety od Słońca wyniosła 147,1 miliona kilometrów (0,9833 jednostki astronomicznej).
Najdalej od Słońca, czyli w aphelium, wraz z naszą planetą znajdziemy się 5 lipca około 17:00. Dystans do naszej dziennej gwiazdy urośnie wtedy do 152,1 milionów kilometrów (1,0167 jednostki astronomicznej). Udało mi się wykorzystać sytuację, że akurat dziś miałem wolny dzień od pracy i mogłem w dość trudnych warunkach (chmury i wiatr) zrobić zdjęcie naszemu Słońcu.


Na zdjęciu zarejestrowało się kilka niewielkich plam słonecznych. 
Zmiany odległości w nieznacznym stopniu, lecz jednak wpływają na kątowy rozmiar Słońca na niebie.

Zdjęcie to wykonałem w samo południe z tą myślą aby drugie podobne zrobić 5 lipca kiedy to znajdziemy się najdalej od Słońca i dokonać porównania wielkości kątowej. 
Niewielki jest też ich wpływ na temperaturę panującą na naszej planecie. Najlepszym tego dowodem jest to, że peryhelium osiągane jest akurat wtedy, gdy na półkuli północnej trwa zima. Temperatura w większym stopniu zależna jest od kąta padania promieni słonecznych na ziemię niż od jej odległości od gwiazdy.
 Mariusz Rudziński

czwartek, 27 grudnia 2012

Świąteczne spotkanie Jowisza i Księżyca 25/26-12-12


Z lekkim opóźnieniem, spowodowanym świątecznym zamieszaniem, wrzucam kilka moich fotek ze świątecznego spotkania Księżyca z Jowiszem. Pierwsze obserwacje przeprowadziłem ok godz. 21 pierwszego dnia świąt i dwie pierwsze fotki są właśnie z tej godziny kiedy to Jowisz znajdował się jeszcze ok 2* od Księżyca. ( aby zobaczyć szczegóły,  zdjęcia należy powiększyć ) 
Tutaj mamy zdjęcie z krótkim czasem naświetlania 1/400s iso 800 aby pokazać tarczę Księżyca i zaznaczyć obecność Jowisza. 

Przy tym zdjeciu zastosowałem czas 3,2sek iso 800 aby pokazały się księżyce Jowisza i sama planeta była lepiej widoczna. W tej sytuacji mamy prześwietlony Księżyc ale nie zawsze możemy mieć jedno i drugie, jest to bardzo trudne gdy fotografujemy dwa obiekty o bardzo różnej jasności.

Następne zdjęcie pokazuje już moment największego zbliżenia o 01:19, czyli w momencie gdy Jowisz znalazł się 44' od Księżyca.

Zarówno o godz. 21szej jak i po 01 w nocy już drugiego dnia świąt, chmurki próbowały zamanifestować moje odejście od świątecznego stołu w celu zrobienia kilku zdjęć tej sympatycznej parze, ale suma sumarum wyłuskałem oba obiekty i z pomocą Canona 20D z obiektywem Tamron 300mm na statywie fotograficznym, udało mi sie uwiecznić zbliżenie:) Mariusz Rudziński

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Astronomia Amatorska nr 6


Właśnie dotarł do mnie 6-sty, grudniowy nr Astronomii Amatorskiej. Oprócz stałych pozycji jak "Wieści ze świata astronomii" czy pozycji jowiszowych księżyców w grudniu, znajdziemy tu artykuł o najbliżej nam galaktyce czyli Wielkiej Galaktyce Andromedy. Kolejny artykuł to "Magia grudniowej nocy" czyli jakie ciekawe obiekty będą dostępne dla naszych oczu w pierwszym miesiącu astronomicznej zimy. Z artykułu o Voyagerze1 dowiemy sie gdzie w tej chwili znajduje sie sonda, czy opuściła już Układ Słoneczny i jak długo jeszcze służyć będzie nauce. Opisy grudniowych gwiazdozbiorów i znajdujących się w nich obiektach znajdziemy w artykule Jana Kolwasa pt "Byk z Woźnicą". Całości dopełnią "Aktualności ze świata komet", ciekawy opis kosmicznych opozycji Marsa i trzecia cześć cyklu artykułów o obserwacjach gwiazd zmiennych opracowany przez zmarłego w sierpniu tego roku, Roberta Bodzonia. Te i wiele innych rzeczy możemy dowiedzieć się dzięki lekturze pisma. Astronomia Amatorska to doskonała alternatywa na zaciągnięte chmurami zimowe wieczory. Jeśli ktoś ma ochotę zaopatrzyć się w grudniowy numer może zrobić to tutaj     http://www.astronomia-amatorska.pl/jak.html. Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury, Mariusz Rudziński

niedziela, 9 grudnia 2012

Sesja obserwacyjna 07/08-12-12


Dzień był mroźny ale pogodny, więc miałem nadzieję na niezłą noc obserwacyjną z piątku na sobotę. Po powrocie z pracy ok 21szej, ubrałem sie ciepło, zabrałem termos z herbatą i wyszedłem na 12-sto stopniowy mróz. Jako że ostatnio obraziłem sie na Jowisza bo nie rozpieszczał mnie dobrym seeingiem, postanowiłem skupić się na grudniowym myśliwym czyli Orionie ( o którym pisał ostatnio  Jacek w żagańskim serwisie astronomicznym) Orion - myśliwy wyszedł na łowy . Dokładniej mówiąc, zaatakowałem jedną z mgławic znajdujących sie w tym gwiazdozbiorze a mianowicie  mgławicę Płomień. Na zdjęciu Oriona, zaznaczyłem prostokątem obszar który fotografowałem.
Już nawet na tym zdjęciu w szerokim planie, widać delikatny zarys mgławicy. Jak łatwo się domyślić, nazwę zawdzięcza swemu kształtowi. Niestety Płomień nie dawał zbyt wiele ciepła ;) a temperatura spadła jeszcze bardziej (-16stC) więc musiałem ratować się grubym ubraniem, kominiarką na głowie i gorącą herbatką z miodem :).
  Szybko okazało się, że nad moje stanowisko obserwacyjne nadciągają ławice gęstej mgły. Falami przechodząca mgła co chwile przesłaniała mój obiekt. Udało mi się jednak wykonać kilkadziesiąt 90 sekundowych zdjęć, po zestackowaniu tego materiału uzyskałem taki oto obraz mgławicy Płomień.
Ta silnie świecąca gwiazda tuż obok mgławicy to Alnitak. Po północy, mgła całkowicie przesłoniła Oriona i na tym musiałem zakończyć sesję z Płomieniem. Zamieszczam tutaj krótką animacje przedstawiającą jak zmieniały się warunki podczas obserwacji.
Można też kliknąć tutaj aby zobaczyć w nowym oknie.

 Oprócz tej niewątpliwie pięknej mgławicy, w Orionie mamy także wspaniałą M42, którą tez zaznaczyłem na zdjęciu kwadratem,
a tu ( choć zdjecie nieco starsze) M42 w pełnej krasie.
Północ, mgła, Cóż było robić? Pora jeszcze wczesna jak na amatora nocnego nieba a spod mgły połyskiwał nie kto inny jak łobuz, Jowisz. Chciał nie chciał, musiałem go przeprosić i skierować na drania swój teleskop ;). I tu miła niespodzianka, Jupek prezentował się nawet nieźle. Lekko falował ale już w granicach przyzwoitości, można więc było nagrać kilka avików z których potem uzyskujemy finałowe zdjęcie. 
Traf chciał, że akurat ok północy z za brzegu tarczy Jowisza wyszła WCP, która rozpoczęła swoją wędrówkę. Ponieważ jednak ok 2 giej to była juz moja czwarta godzina obserwacji a tęgi mróz dawał mi się we znaki, nie czekałem aż plama zawędruje na drugi kraniec tarczy planety. Na pewno będzie jeszcze okazja aby zarejestrować cały tranzyt WCP. Tutaj wrzucam krótką animację ruchu obrotowego planety w dniu 08-12-12



To była bardzo mroźna ale udana sesja:) Mariusz Rudziński